Uff wreszcie wyszłyśmy z tego przytułku dla obłąkanych(czyt.szkoła). Skończyłam godz.temu ale czekałam na dziewczyny,dzisiejsze lekcje to był jakiś koszmar. Najpierw kartkówka z biologii a potem odpytywała z matmy. Fajnie co nie?! Jedyną trzymającą mnie przy życiu rzeczą była świadomość że jutro razem z moimi przyjaciółkami lecę spełniać marzenia w Paryżu.Berry śmieje się że będziemy wyrywać całą czwórką francuzów,ale znając Mary zaraz zrezygnuje mówiąc że nie ma szans. Ach to głupie dziecko.. Doszłyśmy na przystanek,akurat podjechał autobus Jagody. Pożegnałyśmy się z nią i dalej czekałyśmy na nasz kochany busik. W międzyczasie zaczęłyśmy rozmawiać o naszym nauczycielu panu Nowaku,śmiałyśmy się z jego seledynowego sweterka ach biedny nie ma partnerki życiowej to robi się na skrzata z nadwagą. Cóż bywa... Przyjechał nasz autobus,wsiadłyśmy i od razu naszą uwagę przykuła grupka skejtów spoglądających w naszą stronę.Maryś wyszukiwała Maćka ale chyba go nie było bo spuściła wzrok i posmutniała. Za to Malwina ruszyła na podryw,po krótkiej rozmowie wymieniła się z jakimś blondynem numerami,pomachała nam i wysiadła z tymi skejtami. Ach cała ona...Po chwili niezręcznej ciszy Mary zaczęła rozmawiać ze mną o Paryżu. Właśnie za to ją kochałam ,zawsze wiedziała kiedy zacząć pogawędkę.Wysiadłyśmy z kochanej cegiełki,poszłyśmy w stronę mojego bloku,po drodze spotkałyśmy mojego byłego coś tam do nas powiedział ale go olałam. Od czasu naszego rozstania on dla mnie nie istnieje. Weszłyśmy do mojego mieszkania,Maryś pomagała mi wybierać ciuchy do Francji.
-Przydałaby się Jagoda-Mary pokazała swój aparat. Lubiłam jej uśmiech.
-Żartujesz? Zaraz by wytknęła że to jest niemodne albo brzydkie-zaśmiałam się
-Faktycznie,ale i tak jest niezastąpiona.
-A jak. Jest Jagoda jest impreza-uśmiechnęłam się
Po spakowaniu walizki postanowiłam zrobić nam coś do jedzenia.Postawiłam na makaron z truskawkami. Oczywiście moja przyjaciółka chciała mi pomóc ale ona+gotowanie=katastrofa.W międzyczasie do domu wrócił mój brat. Przywitał się ze mną,ale gdy zobaczył Marysię speszył się. Za każdym razem mnie i ją śmieszyło to tak samo. Po posiłku zaczęłyśmy się zbierać,pożegnałyśmy się z młodym,wzięłam walizkę i wyszłyśmy ode mnie z domu.Po jakiś 15 min. byłyśmy u Marysi. Lubiłam do niej przychodzić zawsze bawiłam się z jej pieskiem Cooki. Zaraz sprawdziłam zawartość walizki mojej przyjaciółki. Dobrze że bierze laptopa bo bez nowinek o One Direction nie przeżyłybyśmy tego tygodnia.Włączyłyśmy na cały regulator One Way Or Another i nagle niekontrolowanie zaczęłyśmy tańczyć,krzyczeć,rozwalać ubrania,śpiewać również Mary oczywiście zrobiła wielkie oczy,gdy tylko wydusiłam z siebie dwa pierwsze wersy. Ja speszyłam się i zamknęłam usta. Na co przyjaciółka podeszła do mnie i mnie przytuliła,zaczęłyśmy się śmiać. Przeszkodził nam dopiero dziwny dźwięk,po chwili Marysia ogarnęła,że to jej tel. zbiegła na dół do przedpokoju i wyjeła z torebki iPhona. Nim przyciszyłam muzykę dotarły do mnie przerażone krzyki,zręcznie przeskoczyłam stertę markowych ubrań i zbiegłam po śliskich schodach na dół. Zobaczyłam roztrzęsioną dziewczynę kurczowo trzymającą tel. bez wahania zapytałam co się stało, by jak najszybciej móc pomóc
-DK dzwoni-powiedziała
-Maryś ja się tu martwię że coś się stało-powiedziałam,nie kończąc,bo zdałam sobie sprawę że dzwonek może zaraz ucichnąć.-Odbierz dasz radę-powiedziałam i lekko szturchnęłam przyjaciółkę.
Marysia spojrzała się na mnie z przerażoną moną i niepewnie odebrała połączenie,biorąc je na głośnomówiące
-halo Marysia?-powiedział również zdenerwowany chłopak
-ttak,cześć co u ciebie?-Mary spojrzała się na mnie. Podniosłam kciuki do góry,byłam z niej bardzo dumna gdyż w stosunku do Maćka jest bardzo nieśmiała.
-a u mnie dobrze a u ciebie?
-też.-ach te miłosne rozmowy
-wiesz Marysia.. bo ja tak pomyślałem...ach... masz może chwile dzisiaj?
-ja?!-dziewczyna spojrzała na mnie,na co jej odpowiedziałam kiwnięciem głowy-no w sumie mam...
-może byśmy przeszli się do kawiarni?
-ok...hym a może iść z nami Domi?-szybko spojrzałam się na przyjaciółkę i dynamicznie zaprzeczyłam
-jasne będzie fajnie-rozweselił się chłopak.
O siema to mnie wkopali.Maryś podbiegła do mnie i pocałowała mnie w policzek po czym mocno przytuliła.
-Dobra kochasiu,ale najpierw trzeba się spakować-powiedziałam z matczyną troską.
-Dobrze mamo-zaśmiała się na co ja odpowiadając kopnęłam ją w tyłek
Pobiegłyśmy na górę,po drodze zabierając paczkę lays'ów. Zabrałyśmy się za pakowanie, szybko wybrałyśmy rzeczy i poukładałyśmy w walizce.Wychodząc z pokoju usłyszałyśmy dzwonek do drzwi. Stała w nich wkurzona Malwina trzymała torbę pełną łakoci
-coś się stało-spytałam nieśmiale
-nic. Spakowane?
-Tak!-krzyknęła Mary
-Idziesz z nami na lody?-zapytałam
-Nie dzięki.Mam dość jak na dziś chodzenia.
-ok jak chcesz-odrzekłam.Malwina rzuciła się na łóżko Marysi i włączyła sąd rodzinny.
My z Marysią zaczęłyśmy się szykować. Pożyczyłam od niej sweterek w paski białą bluzkę, na nogi włożyłam granatowe luźne spodnie,czerwone Conversy. Wybrałam też naszyjnik-marynarskie koło. Za to Mary założyła dżinsowe rurki biały luźny t-shirt i długi czarny sweter. Do tego Vansy.
Doszłyśmy do kawiarni. Maciek już czekał
-Cześć-rzucił w naszą stronę
-Hej-odpowiedziałyśmy nieśmiało
-Jak tam?-zapytał
Marysia spojrzała na mnie bym to ja odpowiedziała na to pytanie
-Chyba dobrze-uśmiechnęłam się-jutro lecimy do Paryża
-Wow ale ekstra-powiedział DK- ja też lecę-Marysia przybiła z nim piątkę po czym zarumieniła się.
Żeby im nie przeszkadzać spojrzałam na kolorową kartę menu,gdy podniosłam głowę zauważyłam że Maciek zaczyna flirtować z Mary.Nawet przysunął krzesło bliżej niej,już miałam palnąć jakąś głupotę ,lecz się powstrzymałam. Na szczęście wiedziałam co lubią,więc wzięłam portfel i poszłam złożyć zamówienie.
Kiedy wróciłam oboje śmiali się,jej fajnie by było gdyby im się udało.Zabraliśmy się za jedzenie oczywiście Maciek musiał sobie żartować. Niestety czas nieubłaganie szybko mijał i trzeba było się zbierać. W drodze powrotnej Maryś wsadził mnie pomiędzy siebie a DK, jednak ja zwinnie się wyślizgnęłam i stali koło siebie,Mary zdążyła się na mnie tylko złowrogo spojrzeć, bo doszliśmy do jej domu.Chłopak pocałował mnie w policzek i spojrzał na Marysię na co ona się speszyła. Kurde to nie mogło się tak skończyć więc popchnęłam ją i wylądowała na ustach przyjaciela. Nawet nie spostrzegła,a z zamkniętymi oczami namiętnie go całowała.Szczerze wzruszyłam się. Jednak do Mary wróciła świadomość i dynamicznie odsunęła się od chłopaka.Wydusiła z siebie tylko przepraszam i zaszkliły jej się oczy. Maciuś czując jeszcze namiętność dziewczyny przytulił ją i szepnął jej do ucha
-kocham Cię
Marysia popłakała się,przytuliła się do chłopaka. Jezu ja też się rozryczałam gdy oni to zobaczyli przytulili mnie.Naglę przerwała to Malwina
-ej gołąbeczki może raczycie wrócić?
-już idziemy-odkrzyknęłam.
Pogratulowałam moim zakochanym i pogratulowałam Maciusiowi odwagi. Mary przytuliła go na pożegnanie i wróciłyśmy do domu ciesząc się z całej sytuacji. W drzwiach przywitała nas obrażona Malwina. Zrobiła nam aferę że zostawiamy ją samą i że jesteśmy bardzo nie odpowiedzialne. Szczerze olałyśmy to,zadzwoniłyśmy do Berry i opowiedziałyśmy całą sytuację w przeciwieństwie do Malwiny bardzo się ucieszyła.Nagle do pokoju wbiegła siostra Mary,Tośka.
-Pizza przyjechała- mała wydarła się na całe gardziołko po czym przytuliła starszą siostrę.
-Ale my nie zamawiałyśmy pizzy kwiatuszku-Mary pogłaskała Antosie po główce.
-Tata zamówił-mała wyszczerzyła ząbki-będę mogła kawałek?-spytała nas wszystkie
-Tak-powiedziałyśmy
Po chwili tata Marysi przyniósł pizze,podziękowałyśmy Tosiul zabrała kawałek i poszła do siebie. Zaczęłyśmy rozmawiać o One Direction i wypytywałyśmy Malwinę o tego blondyna z autobusu ale nie chciała nam nic powiedzieć.Następnie po kolei poszłyśmy się myć. Umyte zaczęłyśmy oglądać ,,O północy w Paryżu'' w połowie filmu Malwina zasnęła. Razem z Marysią śmiałyśmy się że tak szybko padła ale gdy seans się skończył same poszłyśmy spać. Rano obudziła nas Malwina
-Wstawajcie gimby. To dziś
-Co?-Mary nie ogarniała
-Paryż głupku Paryż-zaczęła skakać po nas
Wstałyśmy i szybko się ogarnęłyśmy,założyłam czarne szorty, i koszulę w kratę do tego czarne Conversy Mary założyła czarne leginsy, kremową bokserkę i biały kardigan do tego Conversy w kwiatki. Malwina miała na sobie czarne rurki i szarą bluzę. Wzięłyśmy walizki i zeszłyśmy na dół. Rodzice Mary przygotowali nam naleśniki z owocami oraz prowiant. Tosia zbiegła na dół i przytuliła Malwinę potem mnie a na końcu Mary, w tym momencie dziewczynka się popłakała. Rodzice uspokoili małą po czym mama Mary podwiozła nas na lotnisko.Pożegnałyśmy się z nią i poszłyśmy potwierdzić swoją obecność. Przywitałyśmy się z koleżankami z klasy i w tym momencie przemiły głos oznajmił nam że trzeba iść na odprawę. Po jakimś czasie zajęłyśmy swoje miejsca w samolocie.Mary wraz z Berry gadały o Maćku,ja czytałam książkę a Rosie słuchała One Direction. Po jakiś 2,5 h. doleciałyśmy na miejsce kiedy wyszłyśmy z samolotu krzyknęłam Welcome to Paris całą czwórką zaczęłyśmy się śmiać...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz